No to w drogę!

Jesteśmy jedno. To nie jest sen. To się dzieje naprawdę. Pobraliśmy się i ruszyliśmy w podróż. We wspólną podróż przez życie. Jak i w podróż poślubną. Stwierdziliśmy, że nie ma na co czekać. Lepiej ruszyć od razu. W myśl zasady, że odkładane podróże się mszczą – lepiej podróży nie odkładać na później. Zresztą, co to jest później? Nie ma później. Jest teraz.

Poznaliśmy się w drodze. Wracając z naszych osobnych jeszcze podróży. Lila przejechała z Argentyny przez Boliwię i Paragwaj do Brazylii, a Bart podróżował po Brazylii. Spotkaliśmy się wracają do Polski – w Brukseli, w autobusie na lotnisko. Opowiedzieliśmy sobie o swoich przygodach i zaiskrzyło. Kilka dni później Lila przyjechała do Warszawy, poszliśmy do kina na film o pierwszych zdobywcach Everestu, później do Wrzenia Świata na piwo, na dobranoc film o zdobyciu zimą Gaszerbruma II, a później poszło już samo.

Podróże to nasze życie. Bart był w prawie 50 krajach. Lila w niewielu mniej. Poprzednią pracę rzuciła po to, by przez kolejne pół roku podróżować. W tym czasie odwiedziła między innymi Islandię, Gruzję, Armenię, Nepal i wspólnie z Bartem Portugalię (Azory) i Myanmar. W Portugalii się zaręczyliśmy. Zaplanowaliśmy szybko ślub. Trochę czasu poświęcaliśmy na przygotowaniu ślubne. Dużo więcej czasu na planowanie kolejnej podróży. Padło na Afrykę – dawno tam nie byliśmy, a jest to nasz ulubiony kontynent. Początkowo planowaliśmy Ugandę, Rwandę i Burundi, ale stwierdziliśmy, że może nie są to najlepsze kraje na podróż poślubną (nie to że nieładne – po prostu mocno byśmy się umęczyli). Padło na RPA, Suazi, Lesotho, Namibię i Botswanę. Plan jest ambitny, a mamy tylko miesiąc.

Ruszamy w drogę i ruszamy z blogiem. Chociaż jest to tak naprawdę kontynuacja bloga, którego do tego czasu prowadziła Lila. Blogi Barta (z Kostaryki i Japonii) i wcześniejsze Lili (z Erasmusa w Lizbonie i praktyki studenckiej w Rumunii) być może też zostaną „podczepione” pod tego (jak technika pozwoli). Nie wiemy jak będzie wyglądał ten blog. Nie wiemy czy będzie miał format dziennika, czy może wrzucanych po prostu od czasu do czasu jakiś zajawek. Zobaczymy.

No to w drogę.

13138756_1302281269799723_4337692053848001923_n

Leave a Comment