Ameryka Południowa

Ameryka Południowa

Perito Moreno – postępujący lodowiec.

Znowu musimy wybierać. Znowu z czegoś rezygnować. Mamy mało czasu. Dwadzieścia kilka dni na Patagonię to jest nic. Trzeba ograniczyć się do głównych „atrakcji turystycznych”. Zobaczyć to co najważniejsze, często w towarzystwie wielu turystów, którzy też nie mają czasu. Przyjechali tu na chwilę, zobaczyć to co ktoś uznał za najciekawsze. Trochę nas to uwiera, wolelibyśmy …

Albo znajdziemy drogę albo ją sami wytyczymy. Ziemia Ognista.

Nie przepadamy za planowaniem. Zresztą nie widzimy większego sensu w planowaniu. Szczególnie podróżując po takich kontynentach jak Ameryka Południowa czy Afryka. Planowanie może i ma sens w Europie, gdzie szansa, że autobus przyjedzie o czasie graniczy z pewnością. W innych częściach świata, gdzie ludzie mają dużo swobodniejsze podejście do czasu albo po prostu nie zauważają …

Mapy marzeń kreślone w powietrzu. Patagonia.

Mamy takie wieczory, takie posiłki, takie spacery, że marzymy. Marzymy, gdzieby tu ruszyć w kolejną podróż. Marzymy na głos. Naszym marzeniom towarzyszą mapy. Jeśli nie mamy akurat pod ręka tych nakreślonych przez kartografów, to szkicujemy je na serwetce, na śniegu, w powietrzu. Na nich zaznaczamy raczej krainy niż państwa. Raczej te surowe, wręcz ascetyczne, pozbawione …

Kosmiczna podróż czyli górski offroad w przepięknej Boliwii – cz.1

Do granicy argentyńsko-boliwijskiej docieramy o 6 rano. Odprawa idzie szybko i bez problemów – dostajemy wizę na 30 dni. Pieszo przechodzimy na stronę boliwijską do miejscowości Villazon. Przestawiamy zegarki o godzinę do tyłu, na dworcu kupujemy bilety na autobus do Tupizy i świeżo wyciskany sok z pomarańczy za 2 bolivianos czyli złotówkę. Już mi się …

Quilmes czyli co ma wspólnego marka popularnego argentyńskiego piwa z indiańskimi ruinami

Po całonocnej podróży autobusem docieramy z Cordoby do Tucuman. Muszę przyznać, ze opcja semi-bed a więc rozkładanego fotela pozwala ma całkiem niezły sen i po 8 godzinach podróży można wyruszyć na zwiedzanie. Siadamy w dworcowej kawiarnii, pijemy kawę i zajadamy się medialunes (małe i słodkie rogaliki) ale tak na prawdę głównie zależy nam na wifi …