Read Article

Oto lwy

Założenie przed wylotem do Afryki południowej było takie, że dziennie nie pokonujemy więcej niż 350 – 400 km. No i że staramy się nie jeździć po zmroku w RPA, a w Namibii i Botswanie po prostu nie jeździmy po zmroku. W RPA w nocy jest podobno niebezpiecznie z uwagi na czynniki ludzki.
Read Article

Nic tu nie ma. Pustynia Namib. Sossusvlei.

Mamy wrażenie jakbyśmy poruszali się po Marsie. Tylko piach. Od czasu do czasu jakaś góra, sterta kamieni i znowu nic. Po horyzont tylko piach. Wjechaliśmy na tereny Pustyni Namib, która ciągnie się od Angoli przez całe wybrzeże Namibii aż po granicę z RPA. Najstarsza pustynia świata. 80 mln lat. Nazwa pustyni nie jest przypadkowa. Oznacza mniej więcej „miejsce gdzie nic nie ma”. Od nazwy pustyni wziął nazwę kraj: Namibia. W sumie nigdzie tu nic nie ma. Niby nic nie ma, a jesteśmy zauroczeni. Podobają nam się surowe, nietknięte ludzką ręką krajobrazy. To taka Islandia, tylko że w wersji bardzo gorącej. Niesamowite miejsce. Jedno z najbardziej suchych na świecie. W niektórych częściach pustyni deszcz pada raz na kilka lat. A mimo to żyje tu całkiem
Read Article

Drogi i bezdroża Namibii. Fish River Canyon

Na granicy RPA i Namibii poznajemy Matieja i jego dziewczynę. Pochodzą ze Słowenii. Trzy lata temu Matiej otworzył guesthouse (lodge) w Ghanie. Przyjechali do RPA aby trochę odpocząć od buszu. Entuzjastycznie nastawieni do życia. Ich humorów ani trochę nie pogorszą przypadki, które przytrafiły i przytrafią im się w drodze. Nie zmieni się również zdanie, które będą wypowiadać za każdym razem kiedy nas spotkają: „ohhh... we made a mistake”. Dojeżdżając do granicy z Namibią naszła nas refleksja, że wbrew wielu ostrzeżeniom, że w RPA jest bardzo niebezpieczne i zapewnieniom, że na pewno nas okradną (w najlepszym wypadku), nie spotkała nas żadna nieprzyjemna sytuacja. Co innego Słoweńców. Dwa razy ich okradli (w ciągu dwóch dni). Raz przy

Delta Okawango. Miesiąc po ślubie! Granica.

Różnie ludzie mówią. Jedni twierdzą, że dzisiejszy odcinek drogi, który pozwoli nam wyjechać z Chobe jest trudniejszy od wczorajszego. Inni, że łatwiejszy. Wolimy się miło zaskoczyć. Zakładamy, że będzie trudniej, o ile w ogóle może być trudniej. Ruszamy wczesnym rankiem, w myśl zasady, że wszystko co trudne najlepiej zrobić rano. Po dwóch godzinach drogi docieramy …

Botswana. Słoń, który przywrócił nadzieję.

Wjeżdżamy do Botswany. W trójkę. Strażnik po namibijskiej stronie prosi abyśmy przez granicę przewieźli jego koleżankę. Jego spojrzenie nie pozostawia wątpliwości. Od naszej decyzji zależy, czy będzie miły, czy nie. Niezależnie od jego nastawienia i tak byśmy panią zabrali ze sobą. Przejazd przez granicę nie trwa długo, ale konieczność przesunięcia zegarka o godzinę do przodu …