Perito Moreno – postępujący lodowiec.

Znowu musimy wybierać. Znowu z czegoś rezygnować. Mamy mało czasu. Dwadzieścia kilka dni na Patagonię to jest nic. Trzeba ograniczyć się do głównych „atrakcji turystycznych”. Zobaczyć to co najważniejsze, często w towarzystwie wielu turystów, którzy też nie mają czasu. Przyjechali tu na chwilę, zobaczyć to co ktoś uznał za najciekawsze. Trochę nas to uwiera, wolelibyśmy swobodnie i beztrosko jak Piotr Strzeżysz, zgonie z jego mottem „podróżować nie po to, aby dotrzeć do celu, lecz aby dojechać jak najpóźniej, aby nie dojechać, o ile to możliwe, nigdy” [Claudio Magris]. No ale chwilowo nie mamy na to czasu, a przynajmniej tak nam się wydaje.

Dojazd do El Calafate (bazy wypadowej do lodowca Perito Moreno) z Ziemi Ognistej (Ushuaia) zajmuje około 20 godzin drogi autobusem. Po drodze dwukrotnie trzeba przekraczać granicę, z Argentyny wjeżdża się na terytorium Chile, tylko po to, by znowu powrócić do Argentyny. Przekraczanie granicy pomiędzy tymi krajami jest dość uciążliwe, wiąże się z oczekiwaniem w kolejkach na wbicie stempla do paszportu, kontrolami autobusów oraz z wymogiem pozbycia się wszelkiego jedzenia, które nie jest szczelnie i fabrycznie zapakowane (w tym wszystkich owoców, kanapek, itp.). Po drodze trzeba jeszcze przekroczyć (przy pomocy promu) cieśninę Magellana. Chwilę przed naszym dojazdem do brzegu cieśniny, operatorzy promów rozpoczynają kilkugodzinny strajk, zatrzymują swoje promy kilka metrów przed brzegiem i odmawiają przeprawy na drugi brzeg. Po czterech godzinach wznawiają kursowanie i gdyby nie fakt, że kolejny autobus postanowił na nas poczekać, to cały nasz napięty plan zawisłby na włosku (w sezonie bardzo ciężko znaleźć wolne miejsca w autobusach, więc jeżeli coś wam się opóźni, to niestety efekt domina powoduje, że nie zdążycie na kolejne autobusy, a znaleźć wolne miejsce w kolejnym autobusie będzie wam bardzo ciężko, więc pozostanie „przekiblować” w danym miejscu kilka dni lub znaleźć stopa).

El Calafate, delikatnie rzecz ujmując, nie zachwyca. Jest to mocno turystyczna miejscowość, w której zlokalizowane są głównie hotele, knajpy i sklepy. Czyli instytucje, od których trzymamy się z dala w podróży. Na szczęście kolejnego dnia wczesnym rankiem jedziemy już pod lodowiec.

Perito Moreno to jeden z niewielu lodowców świata, który nie cofa się, lecz postępuje. Lodowiec ma powierzchnię 250 kilometrów kwadratowych, jest długi na 30 kilometrów i szeroki na 5 kilometrów. Lodowiec sięga 74 metrów nad powierzchnię wody i 170 metrów pod powierzchnią. Liczby mówią niewiele, to porównania docierają do wyobraźni. Perito Moreno w najwyższych punktach dorównuje wysokością 20 piętrowym budynkom. Natomiast odłamujące się od niego fragmenty lodu odpowiadają często wielkościom dużych ciężarówek. Wyobraźcie sobie teraz jaki huk może towarzyszyć spadającym kilkutonowym fragmentom lodu z kilkudziesięciu metrów do wody! Oprócz tego lodowiec cały czas pracuje – przesuwa się, pęka, więc spacerując po okolicy odnosi się wrażenie, jakby było się w centrum burzy z ogromnymi grzmotami.

Okolice Perito Moreno są mocno przygotowane pod turystów, trasy widokowe są wyłożone platformami spacerowymi, bardzo dobrze oznakowane, zabezpieczone barierkami, na swojej drodze często spotkacie schody i punkty widokowe z ławeczkami i opisami tego co akurat przed sobą widzicie. Jedni to lubią, inni nie. Dla nas to niestety minus, bo wolimy naturalne ścieżki, a dodatkowo bardzo dobrze przygotowana infrastruktura (w okolicy są toalety, restauracje, kioski z pamiątkami, parkingi, przystanki autobusowe) powoduje, że codziennie ściągają tu tłumy turystów. No ale taka jest cena urokliwych miejsc, globalizacji, powszechnego podróżowania, itp.

Niemniej jednak zdecydowanie warto zobaczyć Perito Moreno i doświadczyć niemal wszystkimi zmysłami piękna i potęgi sił natury.

Informacje praktyczne:

  • Z Ushuaia (Tierra del Fuego) do El Calafate autobus z przesiadką w Rio Gallegos jedzie ok 20 godzin. Koszt biletu w jedną stronę to około 250 PLN. Bilety należy rezerwować z wyprzedzeniem.
  • W El Calafate jest dużo marnej jakości aczkolwiek drogich hosteli, więc o ile nie musicie tu nocować, to sugerujemy się tu nie zatrzymywać na dłużej.
  • Codziennie kursują autobusy z El Calafate do Glacier Perito Moreno, autobus jedzie około 1,5h a cena biletu kształtuje się w okolicy 125 PLN.
  • Na granicy parku narodowego należy kupić bilety za wstęp do parku, które na początku 2017 r. kosztowały 500 AR$ od osoby (ok 100 PLN) – ceny rosną w zastraszającym tempie, więc szukajcie w Internecie aktualnych danych.
  • W El Calafate można wykupić zorganizowane wycieczki, które obejmują np. podpłynięcie bliżej lodowca na statku, czy trekking po lodowcu (różne opcje) – wszystko jest bardzo drogie i żadnych dodatkowych opcji w tym zakresie nie korzystaliśmy.
Leave a Comment